Last Boarding Call

czyli Gosia i Mariusz w podróży dookoła świata

Laguna 69 – rzeczywiście biała ta Kordyliera…

Planując podróż po Peru, kluczowym przystankiem, chyba najbardziej przeze mnie oczekiwanym, były Kordyliery, a w  zasadzie Kordyliera Biała. Jadąc z Ekwadoru, był to też jeden z naszych pierwszych przystanków w Peru – po rozczarowującym Chiclayo i niezłym Trujillo (Chan Chan polecamy).

Do Huaraz, które jest bazą wypadową w Kordylierach – dotarliśmy zmęczeni, po całonocnej podróży autobusem i intensywnych pierwszych dniach w Peru. Pierwsze dni spędziliśmy na odpoczynku, nicnierobieniu i piciu lokalnej herbaty shara shara. Zbieraliśmy też informacje o treku Santa Cruz, który był głównym celem wypadu w Kordyliery. Początkowo rozważaliśmy pójście na trek z agencją z uwagi na zerowe doświadczenie w biwakowaniu w wysokich górach. Jednak ostatecznie zdecydowaliśmy, że to nie opcja dla nas – lubimy chodzić swoim tempem i niezbyt dobrze wychodzi nam trzymanie się z góry ustalonego grafiku. Do tego ciężko przełknąć fakt, że osiołki dźwigałyby nasze rzeczy…

Zanim jednak ruszyliśmy na podbój doliny Santa Cruz i najwyższej przełęczy na tresie treku (Punta Union 4,750 m.n.p.m.), potrzebowaliśmy aklimatyzacji. Wybraliśmy się na trek do Laguny 69. Tym razem pojechaliśmy z agencją, jako że dojazd i powrót z tego treku może być problematyczny (nawet ruszając pierwszym porannym autobusem z Huaraz, można łatwo spóźnić się na ostatnie powrotne collectivo). Natomiast zorganizowane opcja jest atrakcyjna cenowo i do tego transport agencyjny robi przystanek przy Lagunie Llanganuco.

Podejście do Laguny 69 jest proste techniczne i wydaje się niezbyt długie – 7km. Trudność stanowi wysokość, bo idzie się z ok. 3,800 m.n.p.m. na ok. 4,600 m.n.p.m.. Podejście zajmuje od 2.5h do 3h, i jest naprawdę męczące…  Okazuje się też, że trzy dni „wypoczynkowe” w Huaraz (ok. 3,100 m.n.p.m.) w moim przypadku nie są dostateczną aklimatyzacją, i znów cierpię. Co ciekawe, im jestem wyżej i bliżej celu, tym czuję się lepiej.

Podczas treku zagaduję przewodnika – dowiaduję się między innymi, że piękna pogoda w Huaraz i w górach, jest wyjątkowa dla zaczynającej się właśnie pory deszczowej (tzn. wiedziałam że zaczyna się pora deszczowa, ale do końca nie zdawałam sobie sprawy jak powinna ona wyglądać w Kordylierach).
Zwykle pod koniec listopada zaczyna padać i góry powoli pustoszeją, natomiast w tym roku (2016), sezon trwa w najlepsze. Podobno prognoza pogody na kolejne dni również wskazuje na brak opadów i piękne słonce. Dla nas to dobrze, dla gór – niekoniecznie, bo brak opadów powoduje zaburzenia w naturalnych procesach tworzenia się lodowców, które ze względu na globalne ocieplenie i tak już mocno się w ostatnich latach skurczyły.

Po niecałych trzech godzinach, zmęczeni i nieco niedotlenieni, dochodzimy do Laguny 69. Widoki są warte absolutnie każdej kropli potu wylanej na podejściu.

Laguna 69

Laguna 69

Widoki z podejścia na lagunę

Widoki z podejścia na lagunę

Laguna 69 – informacje praktyczne

Trek: Szlak jest dobrze oznaczony, więc jeśli chce się pójść samemu, to nie trzeba nawet mieć mapy (szlak pieszy widać na mapie Google’a).

Transport: Żeby dostać się do początku treku na własną rękę, trzeba najpierw dostać się do Yungay (busiki z Huaraz kursują dość często, zaczynając od 5 rano), gdzie należy przesiąść się na colectivo lub busik w kierunku wioski Yanama (w naszym odczuciu tu panuje zasada – nie szukaj colectivo, to colectivo znajdzie ciebie… Jeśli wyglądasz jak turysta idący na trekking, to odpowiedni kierowca najprawdopodobniej „zgarnie” cię przy wyjściu z busika z Huaraz). Należy poprosić o zatrzymanie przy początku treku do Laguny 69.

Opcja powrotna – analogicznie, z tym że warto dokładnie upewnić się, o której godzinie jedzie ostatnie colectivo do Yungay. Do Huraz można się też zabrać transportem „agencyjnym”, co podobno kosztuje tyle samo co transport publiczny, jednak jest oczywiście uzależnione od wolnych miejsc (nasza grupa jechała na trek w dwóch minibusach – oba były pełne).

Koszt: Huaraz – Yungay 5 soli/os. w jedną stronę. Yungay – Laguna 15 soli/os. w jedną stronę (podobno, nie sprawdzaliśmy w praktyce). Busik z Yungay zatrzymuje się przy wjeździe do parku narodowego, gdzie trzeba wykupić bilet wstępu. Koszt – 10 soli za jeden dzień lub 65 soli za 21 dni. Podobno bilet należy mieć zawsze przy sobie razem z paszportem, bo zdarzają się skrupulatne kontrole na szlakach (my jednak się na nie nie natknęliśmy). My zdecydowaliśmy się na opcję zorganizowaną, która kosztowała nas 35 soli/os. (plus koszt wstępu do parku) i obejmowała transport i przewodnika.

Previous

Cuenca i jej dwie twarze (2)

Next

Trek Santa Cruz

1 Comment

  1. Kasia

    Niesamowite widoki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén