Last Boarding Call

czyli Gosia i Mariusz w podróży dookoła świata

Tęczowa góra Vinicunca

W Cusco byliśmy w sumie ponad tydzień. Dużo czasu spędziliśmy snując się po mieście i odpoczywając. Ale nie tylko – postanowiliśmy pojechać na jednodniowy trek na Vinicunce, zwaną też Rainbow Mountain, lub, w wersji hiszpańskiej, Montaña de Siete Colores. Widoki były nieziemskie.

Sama góra, mimo zadziwiającej kolorystyki malowanej niczym pędzlem, to twór naturalny. Przez miliony lat minerały układały się warstwami na płaskiej powierzchni. Późniejsze ruchy tektoniczne sprawiły, że góra zawinęła się niczym makowiec, tworząc to magiczne dzieło matki natury. Brak roślinności na tak dużej wysokości sprawił, iż odkryte warstwy erodując, odsłoniły ten niecodzienny widok.

Podczas treku, mogliśmy podziwiać nie tylko samą Vinicunce, ale też Ausangate – świętą górę Inków. Po drodze widzieliśmy setki alpak. Trek był prosty technicznie, ale wysokość (5,000 m.n.p.m.) sprawiła, że po pięciu godzinach marszu (w obie strony) byłam wypłukana w energii. Jak widać na zdjęciach – było warto!

Previous

Machu Picchu, czyli kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje (zobaczyć zaginione miasto Inków przed tłumami)

Next

Boliwia – trudna miłość. Kryzysy w podróży.

2 Comments

  1. Tomek

    Widoki super!
    Jako, że w tym roku wybieram się też do Peru to mam pytanie.
    Czy uważacie, że ta jednodniowa wycieczka była ok? W sensie czy nie była za bardzo męcząca jak na jeden dzień? Czy nie lepiej się wybrać na jakiś 2-dniowy trekking?
    Jeżeli 1-dniowy wystarczający to czy korzystaliście z jakieś znalezionej na miejscu w Cusco agencji? Jeżeli tak to jakich cen się spodziewać za taki 1-dniowy trip?

    • Gosia

      Cześć Tomek!

      Dzięki za komentarz. Naszym zdaniem jednodniowa wycieczka była jak najbardziej ok. Po powrocie byliśmy trochę zmęczeni, ale bez przesady. Wydaje mi się, że ten szlak jest za krótki, żeby robić go w dwa dni (chyba, że są tam też jakieś treki poboczne). Ale… trzeba być zaaklimatyzowanym, żeby iść, bo wchodzi się powyżej 5000 m.n.p.m. i o tym warto pamiętać. Dodatkowo, do tęczowej góry jedzie się jakieś 3-4 godziny i wycieczki organizowane z Cusco
      wyjeżdżają około 4 rano (albo wcześniej).

      Kiedy my byliśmy w Cusco to nie widzieliśmy agencji, które robiłyby treki dwudniowe, ale może takie istnieją. My wybraliśmy agencję dość przypadkowo; zresztą w Peru często jest tak, że większość agencji sprzedaje wycieczki tego samego operatora. Zapłaciliśmy 80 soli (w cenie transport, przewodnik, wstęp, śniadanie i lunch), ale trochę się targowaliśmy, braliśmy też w tej samej agencji transport do Machu Picchu i był niski sezon.

      Z tego co mówił nasz przewodnik są dwie opcje wejścia – dłuższa i krótsza. Jest to ten sam szlak, z tym że w krótszej wersji busik wwozi do wyższego punktu trasy. My zrobiliśmy właśnie tę krótszą trasę (czego w sumie nie wiedzieliśmy, kupując wycieczkę) i wejście na szczyt (a w zasadzie na punkt widokowy, bo na samą tęczową górę nie można wchodzić) zajęło nam jakieś 2-2.5h. Wejście dłuższą trasą podobno zajmuje około 4 godzin.
      Daj znać, jeśli masz jeszcze jakieś pytania.

      Pozdrawiamy
      Gosia i Mariusz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén