Last Boarding Call

czyli Gosia i Mariusz w podróży dookoła świata

Miesiąc: Grudzień 2017

Niebo nad Saharą

To był tak naprawdę główny cel wyjazdu do Maroko – zobaczyć Saharę. W Marrakeszu wypożyczyliśmy samochód i bez pośpiechu ruszyliśmy w kierunku piasków największej pustyni świata. Po drodze przejechaliśmy przez góry Atlas, zobaczyliśmy kilka ‘filmowych’ miejscówek i odwiedziliśmy dwa piękne wąwozy (Todra i Dades). W drodze powrotnej nieco zboczyliśmy z trasy i kilka dni spędziliśmy nad oceanem.

Read More

Marokańskie mieszczuchy

Pierwszą część pobytu w Maroko postanowiliśmy spędzić na zwiedzaniu miast. Z Marrakeszu bardzo przyjemnym pociągiem pojechaliśmy do Fezu – miasta, w którym wszystko jest  ‘bardziej’ – medyna jest bardziej szalona, sprzedawcy bardziej natarczywi, zapachy bardziej intensywne… Dla wielu osób Fez to zbyt wiele do przełknięcia. My do miasta przyjechaliśmy w bojowych nastrojach, dobrze się w nim bawiliśmy i nie przeszkadzało nam nawet to, że za każdym razem powrót do hotelu wiązał się z kilkunastominutowym błądzeniem po wąskich uliczkach medyny. Kolejnym przystankiem było Meknes (i okolice), w którym, szczerze mówiąc, lekko się znudziliśmy. Następnie pojechaliśmy do Tangeru (czyli prawie do Hiszpanii), słynącego, w bliskich nam kręgach, głównie z tego, że byli w nim moi rodzice 😉 . W Tangerze trafiliśmy na słabą pogodę, która trochę pokrzyżowała nasze plany, ale mimo tego cieszyliśmy się poczuciem przestrzeni oferowanym przez to portowe miasto. Za to kolejna destynacja – górskie miasteczko Chefchaouen i jego hipnotyzująca, trochę surrealistyczna, niebieska medyna zdecydowanie zrobiły efekt wow! Nasz mieszczuchowy tour zakończyliśmy krótką wizytą w stolicy – Rabacie. To nadmorskie miasto zapamiętamy nie dzięki zabytkom czy medynie, ale gigantycznym falom, które spektakularnie przelewały się przez falochrony i wywoływały ciarki na naszych plecach. Zapraszamy na ekspresowy, obrazkowy rajd po marokańskich miastach!

Read More

Marrakesz: dychotomia miasta

Salam alejkum Maroko! Marrakesz to nasz pierwszy przystanek w tym arabskim, choć geograficznie afrykańskim kraju. Z nowoczesnego lotniska wpadliśmy na plac Dżemaa el-Fna, czyli pełne kolorów, dźwięków i zapachów serce medyny. Momentalnie otoczyli nas uliczni grajkowie, straganiarze, ‚operatorzy’ kobr oraz wszechobecni ‚przyjaciele’, którzy za kilka dirhamów zaprowadzą do ‚najwspanialszej’ restauracji, ‚najlepszego’ hotelu czy ‚najtańszego’ straganu. Marrakesz, podobnie jak wszystkie inne duże miasta w Maroko to wyzwanie dla zmysłów. Dzieje się dużo, trudno gdziekolwiek trafić, a najczęstszym uczuciem jest głębokie przebodźcowanie. Ale Marrakesz ma też swoją drugą twarz. Wystarczy wejść do riadu, medresy czy muzeum, żeby wpaść do krainy spokoju, kontemplacji i geometrycznego, arabskiego wzornictwa, które przywraca poczucie porządku i harmonii. Paradoksalnie, w fotografiach łatwiej uchwycić ten drugi aspekt miasta.

Read More

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén